Blog / Dostarczalność

Zakładka Oferty w Gmailu. Czy sklep powinien z niej uciekać

Newsletter sklepu ląduje w zakładce Oferty, nie w głównej skrzynce. Czy to problem, co naprawdę decyduje o zakładce, co da się zrobić uczciwie i dlaczego większość sklepów nie powinna z tym walczyć.

Maciej Marek · LetterSight
15.09.2026

Zakładka Oferty w Gmailu to nie spam. To osobna karta, do której Gmail kieruje maile promocyjne, żeby nie mieszały się z korespondencją od ludzi. Newsletter sklepu trafia tam z definicji, bo jest promocją. Da się to częściowo obejść, ale w większości sklepów nie warto. Lepiej sprawdzić, jak zachowują się klienci, którzy Twoje maile widzą w Ofertach, zanim zaczniesz je stamtąd wyciągać.

Co decyduje o zakładce

Gmail nie publikuje reguł, ale z obserwacji i z tego, co mówi publicznie, decydują cztery rzeczy.

  • Nadawca. Domena, która wysyła masowo przez platformę mailową, jest z góry klasyfikowana jako nadawca promocji.
  • Treść. Wiele obrazków, przyciski, ceny, kody rabatowe, słowa „promocja", „rabat", „tylko dziś". Wygląd szablonu newslettera.
  • Zachowanie odbiorcy. Jeśli dana osoba regularnie otwiera Twoje maile, odpowiada na nie albo przeciąga do głównej skrzynki, Gmail uczy się i u niej lądujesz w głównej. U innych nie.
  • Adnotacje. Gmail pozwala nadawcom oznaczać maile promocyjne dodatkowymi danymi (logo, kod, termin), które w Ofertach wyświetlają się jako wyróżniona karta. To nie wyciąga z Ofert, ale poprawia widoczność w nich.

Wniosek jest prosty. Zakładka zależy od tego, jak wygląda mail i jak reaguje konkretna osoba, nie od jednego ustawienia, które da się przełączyć.

Czy Oferty to problem

Dane, które warto sprawdzić u siebie, zanim zdecydujesz.

W raporcie kampanii porównaj kliknięcia i zamówienia z adresów gmail.com z resztą bazy. Jeśli Gmail nie odstaje w dół, zakładka nie jest problemem. Odbiorcy Gmaila wchodzą w Oferty, kiedy chcą kupić, i tam Cię znajdują. Jeśli Gmail wyraźnie odstaje, dopiero wtedy jest temat.

Z mojej praktyki sklepy, które sprzedają w Ofertach, to norma, a nie wyjątek. Osoba, która otwiera zakładkę Oferty, ma nastrój zakupowy. Osoba w głównej skrzynce czyta maile od szefa i kuriera.

Co da się zrobić uczciwie

Jeśli chcesz część maili wyciągnąć z Ofert, działają trzy rzeczy. Wszystkie kosztem czegoś.

Mail tekstowy od właściciela. Bez szablonu, bez grafik, jeden link, podpisany imieniem. Wygląda jak wiadomość od człowieka i Gmail często kieruje go do głównej skrzynki. Kosztem jest brak wizualnej prezentacji produktu. Sprawdza się w środku tygodnia Black Friday, przy premierze albo przy pytaniu o opinię, nie jako standard każdej kampanii.

Zaangażowanie odbiorcy. Poproś w pierwszym mailu po zapisie, żeby klient przeciągnął mail do głównej skrzynki albo dodał adres do kontaktów. Zrobi to kilka procent ludzi, ale u nich lądujesz w głównej na stałe. Kosztem jest jedno zdanie w mailu powitalnym i nic więcej.

Osobny nadawca dla maili nietypowych. Maile o zamówieniu, statusie reklamacji, odpowiedzi na pytania wychodzą z innego adresu i innej subdomeny niż newsletter. Gmail nie miesza ich z promocjami. Kosztem jest chwila konfiguracji SPF i DKIM dla drugiego nadawcy.

Czego nie robić

  • Nie usuwaj linku do wypisania, żeby mail „nie wyglądał na newsletter". To łamie wymogi Gmaila z 2024 roku i kończy się w spamie, nie w głównej skrzynce.
  • Nie ukrywaj promocji w mailu udającym wiadomość osobistą („Cześć, mam pytanie" i w środku kod rabatowy). Odbiorcy oznaczają to jako spam, a to obniża reputację całej domeny.
  • Nie kupuj usług obiecujących „wyjście z zakładki Oferty". Nie ma takiego przełącznika.

Co jest inne w sklepie

Sklep wysyła dwa rodzaje maili i oba powinny lądować gdzie indziej. Newsletter i kampanie w Ofertach, to w porządku. Potwierdzenia, statusy paczek i odpowiedzi na reklamacje w głównej skrzynce, bo klient ich szuka. Jeśli maile o zamówieniu trafiają do Ofert, to znaczy, że wychodzą z tego samego nadawcy i w tym samym szablonie co newsletter. Rozdziel je. Osobny adres nadawcy, prosty szablon bez banerów, bez sekcji „może Cię zainteresuje". Mail o wysyłce paczki ma jedno zadanie i nie potrzebuje karuzeli produktów.

Pytania

Czy Oferty obniżają open rate?

Open rate w Gmailu jest od 2021 roku mało wiarygodny niezależnie od zakładki, bo Gmail wstępnie ładuje obrazki. Patrz na kliknięcia i zamówienia, nie na otwarcia. Jeśli te są w porządku, zakładka nie ma znaczenia.

Czy usunięcie obrazków z newslettera przeniesie go do głównej?

Czasem tak, ale sprzedaż produktów bez zdjęć zwykle spada bardziej, niż zyskujesz na zakładce. Zostaw to na pojedyncze maile tekstowe, nie na cały program.

Czy warto dodać adnotacje Gmaila do maili promocyjnych?

Tak, jeśli Twoja platforma mailowa to obsługuje. Nie wyciąga z Ofert, ale w Ofertach Twój mail dostaje kartę z logo, kodem i terminem, co zwiększa kliknięcia. Sprawdź w dokumentacji platformy hasło „Gmail annotations" albo „adnotacje promocji".

Klienci mówią, że nie dostają newslettera, a on jest w Ofertach.

Dodaj do maila powitalnego jedno zdanie z instrukcją, gdzie szukać i jak przeciągnąć mail do głównej skrzynki. Dla osób, którym naprawdę zależy, to wystarcza.

Wolisz, żebym zrobił to za Ciebie?

Sprawdzę to w Twoim sklepie i w Twojej platformie mailowej. Zostaw adres sklepu na stronie głównej albo napisz na maciej@lettersight.com.

Porozmawiajmy